Z bardzo prozaicznej przyczyny. To grupa ludzi, których praca nie jest oceniana nigdzie. Urządzili się sprytnie. Ci pracujący w telewizji zapraszają kolegów z prasy do swoich programów, ci „prasowi" zaś użyczają im łamów swoich gazet. I z oczywistych względów jedni o drugich źle nie powiedzą, ani nie napiszą. „Kasa, Misiu, kasa!" Polemika, spory, rzeczywiste dyskusje o sporcie (a o ich pracy zwłaszcza) nie istnieją. Jeśli w przestrzeni społecznej utworzy się struktura wyjęta spod jakiejkolwiek oceny, to zaczyna ona funkcjonować na zasadach, które już dawno rozpoznano. Tak jest i w tym przypadku. To jest medialna struktura paramafijna. O komentatorach pisałem już do kilku warszawskich gazet, do stacji telewizyjnych. Reakcji nie było żadnej. OMERTA* całkowita! Nowy szef Cyfry+ nie raczył nawet polecić sekretarce, by ta odpowiedziała, że się nie zgadza z ocenami zawartymi w moim liście do niego. A może jest Pan odcięty od informacji niekorzystnych dla swoich podwładnych? Warto to sprawdzić!
Jakie są efekty działania tego układu? W pracy komentatorów nie obowiązują żadne reguły. Każdy mówi co chce, kiedy chce i jak chce. Nie mają świadomości że, choć tylko werbalnie, są gośćmi u (nierzadko) setek tysięcy ludzi. I niesposób przerwać ich wizyty pilotem. Bo można ostatecznie nie oglądać magazynu Sport+ Extra (Canal+ Sport), gdyż nam się nie podoba męska lalka Barbie, która ten program prowadzi, ale jeśli jest relacja z meczu Real–Barcelona, to pana Rafała Wolskiego zaakceptować musimy! I musimy zaakceptować jego światły komentarz na poziomie umysłowym dziecka z zerówki. Na podobnym „poziomie" są dywagacje Jacka Laskowskiego – jak straszliwie się pan zdegradował intelektualnie w ciągu kilku lat – to „he, he" po własnych żałosnych dowcipach), Edwarda Durdy, czy Grzegorza Milki – polecam podręcznik, gdzie mógłby pan przeczytać o nienagannych manierach i dobrym wychowaniu (Canal+ Sport), Dariusza Szpakowskiego (TVP), Andrzeja Janisza (Eurosport).
Albo czy można użyć pilota gdy „leci" transmisja z meczu Chelsea-Liverpool? Ale cenę zapłacimy słoną! Będziemy musieli wytrzymać napad histerii, który nawiedzi sprawozdawcę Twarowskiegpo. Od pierwszej minuty, aż do doliczonego czasu gry. Jego akurat wtedy, w naszych domach to dopada Normalnie wezwalibyśmy pogotowie. Ale tu jesteśmy bezradni!
On tak chce i już. Struktura w jakiej tkwi czyni go nietykalnym.
A słuchał ktoś relacji Marcina Gabora z meczu piłkarskiego Sport Klub? To niech uważa. Bo ten tak wyje w sytuacjach podbramkowych, jakby doświadczał skalpu jąder bez znieczulenia. Nieźle wydziera się takze wspomniany sprawozdawca Wolski. Ale Gabor jest jedyny w swoim rodzaju!
O innych przypadłościach medialnych mafioso w następnych wpisach.
* Z jez. włoskiego: zmowa milczenia obowiązująca członków sycylijskiej mafii.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mikrofon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mikrofon. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 4 października 2009
piątek, 2 października 2009
Modlitwa Tomasza Swędrowskiego
Panie mój!
Wybacz mi że ja, robak niegodny, ośmielam się zwracać do Ciebie z taką prośbą. Nie robię tego, broń Bo.. o, pardon, nie robię tego dla siebie. Jak zapewne wiesz, Stwórco, całe życie moje związane jest z polską siatkówką. Szczególnie, jako prawdziwemu Patriocie, zależy mi na pomyślności naszych narodowych drużyn.
I stąd ta prośba, Boże. Otocz ochronnym parasolem Swej Omnipotencji polski zespół siatkarek. W sobotę, 3 października 2009 r. grają one w ME z Holandią. Proszę, spraw by wygrały! Tylko, chciałbym Cię uprzedzić, że będzie to bardzo trudne. Ale czasem los pomaga. Np. atakująca Monon Flier może przecież doznać na początku I seta drobnego skręcenia stawu skokowego, nieznacznego, takiego co nic, który jednak zmusiłby ją do zejścia z parkietu. Albo rozgrywająca Kim Staelens pechowo wybić sobie palec wskazujący. I, choć boleśnie, to na króciutko. Proszę o niewiele, tylko na kilka godzin. I życzę im, zapewniam Cię, by następnego dnia, w meczu o III miejsce, obie były w pełnej dyspozycji. Nie sądź Mój Dobry, że jestem uprzedzony do Holenderek. Słyszałeś, zapewne, jak dobrze im życzyłem w meczu z Rosjankami!
Za chwilę kładę się spać. Gdybyś we śnie, dał mi jakiś znak, że wysłuchałeś mojej modlitwy...
Nie wiem czy objawienia pan Tomasz uświadczył. Ale nawet gdyby, to na wszelki wypadek, będzie, biedaczysko, pomagał Polkom w swój wypróbowany, sprawdzony sposób: źle życzyć przeciwnikowi.
Wybacz mi że ja, robak niegodny, ośmielam się zwracać do Ciebie z taką prośbą. Nie robię tego, broń Bo.. o, pardon, nie robię tego dla siebie. Jak zapewne wiesz, Stwórco, całe życie moje związane jest z polską siatkówką. Szczególnie, jako prawdziwemu Patriocie, zależy mi na pomyślności naszych narodowych drużyn.
I stąd ta prośba, Boże. Otocz ochronnym parasolem Swej Omnipotencji polski zespół siatkarek. W sobotę, 3 października 2009 r. grają one w ME z Holandią. Proszę, spraw by wygrały! Tylko, chciałbym Cię uprzedzić, że będzie to bardzo trudne. Ale czasem los pomaga. Np. atakująca Monon Flier może przecież doznać na początku I seta drobnego skręcenia stawu skokowego, nieznacznego, takiego co nic, który jednak zmusiłby ją do zejścia z parkietu. Albo rozgrywająca Kim Staelens pechowo wybić sobie palec wskazujący. I, choć boleśnie, to na króciutko. Proszę o niewiele, tylko na kilka godzin. I życzę im, zapewniam Cię, by następnego dnia, w meczu o III miejsce, obie były w pełnej dyspozycji. Nie sądź Mój Dobry, że jestem uprzedzony do Holenderek. Słyszałeś, zapewne, jak dobrze im życzyłem w meczu z Rosjankami!
Za chwilę kładę się spać. Gdybyś we śnie, dał mi jakiś znak, że wysłuchałeś mojej modlitwy...
Nie wiem czy objawienia pan Tomasz uświadczył. Ale nawet gdyby, to na wszelki wypadek, będzie, biedaczysko, pomagał Polkom w swój wypróbowany, sprawdzony sposób: źle życzyć przeciwnikowi.
Etykiety:
komentator,
komentator sportowy,
mikrofon,
sport,
sprawozdawca spotowy,
układ
Kibolki z mikrofonem
W czwartek 1.10.09 na ME w Łodzi siatkarki Holandii grały z Rosją. Kibice polscy dopingowali Holanderki. Ich zwycięstwo bowiem stwarzało Polkom realne szanse na awans do 4-ki (półfinału). W Polsacie relacjonowali to spotkanie Tomasz Swędrowski i Wojciech Drzyzga. Bardzo jednostronnie. Kokietowali telewidzów: „Państwo rozumieją, dyskretnie kibicujemu, oczywiście, Holenderkom". I, oczywiście, kłamali. Żadnej dyskrecji nie było. Każde udane zagranie Holenderek wywoływało ich entuzjazm, każda udana akcja Rosjanek – jęki bólu. Wyraźnie cierpieli. A przecież wszyscy oglądający ten mecz mieli świadomość, komu sprawozdawcy życzą zwycięstwa. Więc inteligencja powinna im podpowiedzieć: skoro tak, to można pozwolić sobie na odrobinę obiektywizmu. Ale emocje inteligencję im wyłączyły. Dlatego nie zauważyli pięknego meczu, doskonałej gry Rosjanek i jej liderki Gamowej. Szowinizm wygrał u nich ze sportem.
Lecz los, szczwany lis , bywa przewrotny. W półfinale Poska zagra z Holandią! Współczuję Wam, Panowie z mikrofonem. Po dolegliwościach bólowych w okolicy Rosji, teraz bóle się Wam nasilą w okolicy Holandii., gdzie jeszcze niedawno byliście okazem zdrowia. Czy nie czas na terapię?
Lecz los, szczwany lis , bywa przewrotny. W półfinale Poska zagra z Holandią! Współczuję Wam, Panowie z mikrofonem. Po dolegliwościach bólowych w okolicy Rosji, teraz bóle się Wam nasilą w okolicy Holandii., gdzie jeszcze niedawno byliście okazem zdrowia. Czy nie czas na terapię?
Etykiety:
komentator,
komentator sportowy,
mikrofon,
sport,
sprawozdawca spotowy,
układ
czwartek, 1 października 2009
Mateusz Borek – international level!
30 września w Polsacie Mateusz Borek komentował mecz Ligi Mistrzów Real Madryd–Olympique Marsylia. Byłem pod wrażeniem. Stonowany, rzeczowy, w komentarzu oszczędny, bez efekciarskich popisów, bez piętrowych i tasiemcowych synonimów. Prawie zawsze telewidz wiedział kto rozgrywa piłkę, kto ją odzyskał, do kogo była grana. Sama przyjemność oglądania i słuchania. Nikt panu Mateuszowi nie przeszkadzał, bo relacjonował sam. Stąd klarowność i trafność komentarza. Jego częsty dotychczas partner Roman-Super Smailer-Kołtoń, pojawił się, ale na szczęście tylko w studio ekspertów. I bardzo dobrze. Bo słyszeć pana Romana, a go nie widzieć, to: „czegoś ćwierć, albo pół"!
Reasumując: piłkarze Realu i Olympique oraz komentator Mateusz Borek zaprezentowali w środowy wieczór INTERNATIONAL LEVEL!
Reasumując: piłkarze Realu i Olympique oraz komentator Mateusz Borek zaprezentowali w środowy wieczór INTERNATIONAL LEVEL!
Etykiety:
komentator,
komentator sportowy,
Mateusz Borek,
mikrofon,
sport,
sprawozdawca spotowy,
układ
wtorek, 29 września 2009
Biedni muszą dorobić
Znany komentator Polsatu Sport Mateusz Borek występuje aktualnie w reklamie firmy BetClic.
Jako kabotyn. Tu też jest znakomity!
Jako kabotyn. Tu też jest znakomity!
Etykiety:
komentator,
komentator sportowy,
mikrofon,
sport,
sprawozdawca spotowy,
układ
O sędziach tym razem
W niedawnym meczu Ekstraklasy rozegranym w Wodzisławiu Odra wygrała z Legią 1:0 po golu Piechniaka, który najpierw EWIDENTNIE sfaulowal Komorowskiego, a potem, gdy ten się przewócił, celnie strzelił z kilku metrów. Tylko idiota by tego faulu nie zobaczył. Sędzia Paweł Gil z Lublina oczywiście idiotą nie jest. Dlaczego więc bramkę uznał?
W ostatniej kolejce Ekstraklasy Lechia grała w Gańsku z Zagłębiem. I wygrała 1:0. Gol padł po EWIDENTNYM faulu. Lukjanovs, napastnik Lechii, wskoczył na plecy obrońcy Zagłębia Łabędzkiego, obaj stracili równowagę, i ten przewracający się układ wepchnął piłkę do bramki. Tylko idiota by tego faulu nie zobaczył. Sędzia Marcin Szulc z Warszawy oczywiście idiotą nie jest. Dlaczego więc bramkę uznał?.
Nie posądzam działaczy obu klubów o próby kupienia tych meczów u sędziów. Czy jednak ci dwaj arbitrzy nie liczyli przypadkiem na jakieś gratyfikacje od gospodarzy? Jeśli tak było, to mam nadzieję, że się rozczarowali.
Rzucanie podejrzeń, to bardzo brzydka rzecz. Ale jak te wydarzenia sobie inaczej racjonalnie wytłumaczyć?
W ostatniej kolejce Ekstraklasy Lechia grała w Gańsku z Zagłębiem. I wygrała 1:0. Gol padł po EWIDENTNYM faulu. Lukjanovs, napastnik Lechii, wskoczył na plecy obrońcy Zagłębia Łabędzkiego, obaj stracili równowagę, i ten przewracający się układ wepchnął piłkę do bramki. Tylko idiota by tego faulu nie zobaczył. Sędzia Marcin Szulc z Warszawy oczywiście idiotą nie jest. Dlaczego więc bramkę uznał?.
Nie posądzam działaczy obu klubów o próby kupienia tych meczów u sędziów. Czy jednak ci dwaj arbitrzy nie liczyli przypadkiem na jakieś gratyfikacje od gospodarzy? Jeśli tak było, to mam nadzieję, że się rozczarowali.
Rzucanie podejrzeń, to bardzo brzydka rzecz. Ale jak te wydarzenia sobie inaczej racjonalnie wytłumaczyć?
Etykiety:
komentator,
komentator sportowy,
mikrofon,
sport,
sprawozdawca spotowy,
układ
środa, 23 września 2009
Sportowy komentator telewizyjny - jaki jest, jaki powinien być?
Blog ten poświęcony jest pracy telewizyjnych komentatorów sportowych. Postanowilem zacząc pisac o tej specjalności telewizyjnej, ponieważ uważam, że jest to zawód bardzo zaniedbany, nieskodyfikowany, nie dostrzega się żadnych reguł, które porządkowałyby tę profesję i nakładały określone obowiązki na ludzi się nią zajmujących. Stąd permanentne rozmijanie się komentarza z obrazem: widzimy jedno, słyszymy drugie. Czy możliwe jest oglądanie filmu Andrzeja Wajdy Wesele z dialogami z Ziemi Obiecanej? Prawie każda relacja sportowa w TV upewnia, że tak!
Od początku transmisji zaczyna zalewac telewidza potok zupełnie zbytecznych, w tym kontekście, wiadomości-śmieci: ciekawostek, statystyk, cytatów z konferencji prasowych. Sprawozdaca sprzedaje i kupuje piłkarzy, zwalnia trenerów, rozprawia o kontuzjowanych wielogłowych mięśniach (poszła mu dwójka, naciągnął trójkę, uraził czwórkę), uszkodzonych więzadłach, naderwanych ścięgnach, skręconych stawach skokowych. Sprzedażą takiej werbalnej makulatuy wyróżniają się szczególnie Rafał Nahorny, Leszek Orłowski, Edward Durda i Tomasz Smokowski z Cyfry+, Andrzej Janisz z Eurosportu, Bożydar Iwanow z Polsatu Sport).
Niektórych komentatorzy zachowują się jak piwosze siedzących w pubie, spoglądający od czasu do czasu na wiszący telewizor gdzie „leci” relacja z zawodów, i rozprawiających, o tym, co ślina na język przyniesie – jak to przy „browarku”. Tutaj wyróżnia się duet Grzegorz Milko-Tomasz Lipiński, Rafał Wolski-Maciej Terlecki i tercet (tak!) Jacek Laskowski-Grzegorz Mielcarski-Mirosław Szymkowiak z Cana+, Mateusz Borek-Roman Kołtoń z Polsatu Sport, Andrzej Janisz-Tomasz Kłos – Eurosport2).
Regułą jest także bezustanne wracanie do przeszłości, czasem nawet do tej z przed kilkudziesięciu lat! To są pracownicy nie kanałów sportowych a jakiegoś IPS-u (Instytutu Pamięci Sportowej). Czynią z relacji na żywo piłkarski magazyn. Mówią, mówią, mówią.
Oczywiste, że taka Niagara słów nie pomaga w oglądaniu widowiska sportowego a zdecydowanie PRZESZKADZA. Dla miłośnika danej dyscypliny sportu to autentyczny i, bardzo często, wieloletni już niestety dyskomfort. Bo pojawiająca się niespodziewanie, nieprzewidywalna i fascynująca często dramaturgia jest brutalnie niszczona. A np. wystarczy choć na chwilę popatrzeć na powtarzaną w zwolnionym tempie akcję, by ujrzeć autentyczne piękno i kunszt sportowy, więc kulminację dramaturgii właśnie! Wstrzymać oddech, ściszyć głos i spróbować to dostrzec. Bo niszcząc to bezmyślnym gadulstwem, relacjonujący staje się sportu ignorantem, a nie sportu miłośnikiem.
Powstaje pytanie: Dlaczego cała grupa sprawozdawców, ludzi doskonale przygotowanych do wykonywania tego zawodu (tak jest, doceniam rozległą sportową wiedzę wielu z nich!), zachowuje się jak grono fuszerów i ignorantów? Czy ktoś monitoruje ich pracę? Odnosi się wrażenie, że Oni nie mają szefów!
Jestem przekonany, że zawód sportowy komentator telewizyjny wymaga opracowania jasnych i przejrzystych reguł i kryteriów. Znakomitym zwykle realizacjom wizyjnym powinien towarzyszyc inteligentny i kompetentny komentator! Niestety, tak nie jest.
Zachęcam miłosników sportu do dyskusji na ten temat.
Voytec
PS. A to co prezentują Marek Rudziński (lekkoatletyka, skoki narciarskie – Eurosport) i (szczególnie!) Wojciech Michałowicz (NBA – Cana+) wymaga osobnego wpisu.
Etykiety:
Andrzej Janisz,
Canal+,
Edward Durda,
komentator,
komentator sportowy,
mikrofon,
Rafał Nahorny,
sport,
sprawozdawca spotowy,
układ
poniedziałek, 7 września 2009
W Canal+ Sport w niedzielę 27 .09.09 do programu Liga+ extra zaproszono trenera reprezentacji Stefana Majewskiego. Program prowadzili: Tomasz Smokowski i Andrzej Twarowski. Po przeszło półgodzinnej rozmowie dowiedzieliśmy się, że... Andrzej Twarowski ma 38 lat. Tyle zdołał ustalic Stefan Majewski. Prowadzący natomiast nie ustalili konkretnego nic. To prawda, że Trener jest wyjatkowo niewdzięcznym rozmówcą. Mówi mętnie i mało konkretnie. Ale to nie znaczy, że należy traktowac go niegrzecznie. A na to sobie pozwalali obaj prowadzący, a zwłaszcza Andrzej Twarowski. To, że Pan czegoś nie rozumie, nie znaczy, że jest to głupie. Czasem bywa odwrotnie. Najlepiej wypadł czwarty obecny w studio b. piłkarz Tomasz Wieszczycki. Był konkretny i rzeczowy. Dobrze, że jest regularnie zapraszany do programu.„Wywiadowcy" Canal+ mają od kogo uczyc się taktu, skromności i dystansu do własnej osoby. Gdzie są Ci z przed lat: dwaj młodzi, skromni, taktowni. Tak byli podobni do Tomasza Smokowskiego i Andrzeja Twarowskiego.
Po tym programie o 21.00 transmitowano mecz ligi francsukiej Bordeaux-Rennes. Komentowali Rafał Dębiński i trener Stefan Białas. Przez wiele minut musieliśmy wysłuchiwac romowy dwóch kumpli przy piwie, którzy ignorowali całkowicie to, co dzieje się na boisku (patrz poprzedni wpis). Sprawozdawca Dębiński był do tego stopnia nieobecny na meczu, że przegadał piękną akcję, z której padł jedyny goal . Dwa razy próbował mu przerywac ten słowotok trener Białas. Bezskutecznie. Ocknął się pan Rafał dopiero wtedy gdy padła bramka.
Kto i kiedy przerwie tę lawinę informacji, którymi zasypują nas komentatorzy. Kto i kiedy wytłumaczy im, że to telewidzom tylko przeszkadza, że transmitowany mecz to NIE MAGAZYN.
Czy kiedyś dotrze to do Rafała Nahornego, Tomasza Smokowskiego, Jacka Laskowskiego, Rafała Wolskiego i innych. Chcecie wzorca. Posłuchajcie komentarza Lecha Sdora z tenisa. Jest obecny z na korcie przez cały czas. Ogląda mecz razem z telewidzem!
„Oglądaj mecze piłkarskie razem z telewidzmi, g...cze." takie hasło powieście sobie Panowie nad łóżkiem!
Po tym programie o 21.00 transmitowano mecz ligi francsukiej Bordeaux-Rennes. Komentowali Rafał Dębiński i trener Stefan Białas. Przez wiele minut musieliśmy wysłuchiwac romowy dwóch kumpli przy piwie, którzy ignorowali całkowicie to, co dzieje się na boisku (patrz poprzedni wpis). Sprawozdawca Dębiński był do tego stopnia nieobecny na meczu, że przegadał piękną akcję, z której padł jedyny goal . Dwa razy próbował mu przerywac ten słowotok trener Białas. Bezskutecznie. Ocknął się pan Rafał dopiero wtedy gdy padła bramka.
Kto i kiedy przerwie tę lawinę informacji, którymi zasypują nas komentatorzy. Kto i kiedy wytłumaczy im, że to telewidzom tylko przeszkadza, że transmitowany mecz to NIE MAGAZYN.
Czy kiedyś dotrze to do Rafała Nahornego, Tomasza Smokowskiego, Jacka Laskowskiego, Rafała Wolskiego i innych. Chcecie wzorca. Posłuchajcie komentarza Lecha Sdora z tenisa. Jest obecny z na korcie przez cały czas. Ogląda mecz razem z telewidzem!
„Oglądaj mecze piłkarskie razem z telewidzmi, g...cze." takie hasło powieście sobie Panowie nad łóżkiem!
Etykiety:
Canal+,
komentator,
komentator sportowy,
mikrofon,
Smokowski,
sport,
sprawozdawca spotowy,
Twarowski,
układ
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Obserwatorzy
Archiwum bloga
-
►
2011
(137)
- ► października (14)
-
►
2010
(147)
- ► października (13)
O mnie
- Voyteck
- Warszawa, Poland
- Kibic sportowy