Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edward Durda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edward Durda. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 listopada 2009

Chłopcy z ferajny – wersja polska

18.11.2009. Eurosport. Siatkówka, Puchar Wielkich Mistrzów: Polska–Japonia (2–3). Przy mikrofonie „modlili się” w intencji rodaków: Jacek Laskowski i Grzegorz Ryś.
Grzegorz Ryś (42 l.) był zawodnikiem kilku ligowych klubów, później m.in. trenerem juniorów, którzy w 2003 r. zostali mistrzami świata, trenerem reprezentacji Egiptu, a obecnie jest trenerem-koordynatorem Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Piękna sportowa kariera. Wydawało się, że to idealny kandydat na komentatora. Niestety, tylko się wydawało. W parze z Jackiem Laskowskim dali „popis” tendencyjnej, jednostronnej relacji. Widzieli i oceniali tylko Polaków. Znakomita okresami gra Japonii, np. piękne obrony libero Tanabe, kreatywność rozgrywającego Abe (błyskawicze „wystawy", płaskie, przez całą szerokość siatki); skuteczność Fukuzawy, były dla nich prawie niewidoczne. Czasem, łaskawie pochwalili leworęcznego Shimizu. No, ale jego atomowe ataki dostrzegłby nawet zupełny ignorant. Pomagali rodakom jak mogli. Kpili sobie pogardliwie, gdy np. po jednym z serwisów Bartosza Kurka, Japończycy usiłowali „dostarczyć” piłkę na drugą stronę; gdy Shimizu wykonał kolejny udany atak, życzyli złośliwie Oby mu wreszcie przeszło; po błędzie Azjatów padała uwaga, Najwyższy czas, albo Na szczęście, albo Dobrze (naturalnie dla NAS). Jednym słowem, identyfikowali się ze SWOIMI z intensywnością zwykłych kiboli!
Tę „obiektywną” relację falami słowotoków użyźniał Jacek Laskowski. Komentuje on zgodnie z zasadą: Jeśli nawet żadna myśl do głowy nie przyjdzie, to zawsze ślina coś na język przyniesie! Banał, frazes, pustosłowie, umysłowa lekkość bytu konika polnego, he!, he! he! – po własnych durnych dowcipach – to jego repertuar. Gejzer niedorzeczności tryskał obficie. W dodatku co chwila pojawiające się Eeeee! Eeeee! To zdumiewający przypadek! Zapaść zawodowa wprost proporcjonalna do stażu pracy.
Po porażce Polaków, tylko głupawi i szowiniści mieli jakąś rekompensatę – mecz relacjonowali ich kumple o bliźniaczej mentalności.

środa, 23 września 2009

Sportowy komentator telewizyjny - jaki jest, jaki powinien być?

Blog ten poświęcony jest pracy telewizyjnych komentatorów sportowych. Postanowilem zacząc pisac o tej specjalności telewizyjnej, ponieważ uważam, że jest to zawód bardzo zaniedbany, nieskodyfikowany, nie dostrzega się żadnych reguł, które porządkowałyby tę profesję i nakładały określone obowiązki na ludzi się nią zajmujących. Stąd permanentne rozmijanie się komentarza z obrazem: widzimy jedno, słyszymy drugie. Czy możliwe jest oglądanie filmu Andrzeja Wajdy Wesele z dialogami z Ziemi Obiecanej? Prawie każda relacja sportowa w TV upewnia, że tak!
Od początku transmisji zaczyna zalewac telewidza potok zupełnie zbytecznych, w tym kontekście, wiadomości-śmieci: ciekawostek, statystyk, cytatów z konferencji prasowych. Sprawozdaca sprzedaje i kupuje piłkarzy, zwalnia trenerów, rozprawia o kontuzjowanych wielogłowych mięśniach (poszła mu dwójka, naciągnął trójkę, uraził czwórkę), uszkodzonych więzadłach, naderwanych ścięgnach, skręconych stawach skokowych. Sprzedażą takiej werbalnej makulatuy wyróżniają się szczególnie Rafał Nahorny, Leszek Orłowski, Edward Durda i Tomasz Smokowski z Cyfry+, Andrzej Janisz z Eurosportu, Bożydar Iwanow z Polsatu Sport).
Niektórych komentatorzy zachowują się jak piwosze siedzących w pubie, spoglądający od czasu do czasu na wiszący telewizor gdzie „leci” relacja z zawodów, i rozprawiających, o tym, co ślina na język przyniesie – jak to przy „browarku”. Tutaj wyróżnia się duet Grzegorz Milko-Tomasz Lipiński, Rafał Wolski-Maciej Terlecki i tercet (tak!) Jacek Laskowski-Grzegorz Mielcarski-Mirosław Szymkowiak z Cana+, Mateusz Borek-Roman Kołtoń z Polsatu Sport, Andrzej Janisz-Tomasz Kłos – Eurosport2).
Regułą jest także bezustanne wracanie do przeszłości, czasem nawet do tej z przed kilkudziesięciu lat! To są pracownicy nie kanałów sportowych a jakiegoś IPS-u (Instytutu Pamięci Sportowej). Czynią z relacji na żywo piłkarski magazyn. Mówią, mówią, mówią.
Oczywiste, że taka Niagara słów nie pomaga w oglądaniu widowiska sportowego a zdecydowanie PRZESZKADZA. Dla miłośnika danej dyscypliny sportu to autentyczny i, bardzo często, wieloletni już niestety dyskomfort. Bo pojawiająca się niespodziewanie, nieprzewidywalna i fascynująca często dramaturgia jest brutalnie niszczona. A np. wystarczy choć na chwilę popatrzeć na powtarzaną w zwolnionym tempie akcję, by ujrzeć autentyczne piękno i kunszt sportowy, więc kulminację dramaturgii właśnie! Wstrzymać oddech, ściszyć głos i spróbować to dostrzec. Bo niszcząc to bezmyślnym gadulstwem, relacjonujący staje się sportu ignorantem, a nie sportu miłośnikiem.
Powstaje pytanie: Dlaczego cała grupa sprawozdawców, ludzi doskonale przygotowanych do wykonywania tego zawodu (tak jest, doceniam rozległą sportową wiedzę wielu z nich!), zachowuje się jak grono fuszerów i ignorantów? Czy ktoś monitoruje ich pracę? Odnosi się wrażenie, że Oni nie mają szefów!
Jestem przekonany, że zawód sportowy komentator telewizyjny wymaga opracowania jasnych i przejrzystych reguł i kryteriów. Znakomitym zwykle realizacjom wizyjnym powinien towarzyszyc inteligentny i kompetentny komentator! Niestety, tak nie jest.
Zachęcam miłosników sportu do dyskusji na ten temat.
Voytec
PS. A to co prezentują Marek Rudziński (lekkoatletyka, skoki narciarskie – Eurosport) i (szczególnie!) Wojciech Michałowicz (NBA – Cana+) wymaga osobnego wpisu.

Obserwatorzy

O mnie

Warszawa, Poland
Kibic sportowy